19.03.2010 Wersja do druku

Swoi, ale obcy

- Układ personalny był i jest dla mnie czymś kluczowym w pracy nad "Opisami". Bo mam poczucie, że prozy Kitowicza w formie, jaką jej nadaję na scenie, nie da się zrealizować w teatrze zawodowym - mówi MIKOŁAJ GRABOWSKI, który przygotowuje spektakl "O północy przybyłem do Widawy... czyli opis obyczajów III". Premiera 19 marca w Rzeczycy [21 marca na Festiwalu Interpretacje w Katowicach - red.e-teatr], tydzień później w Warszawie. Z reżyserem rozmawia Łukasz Drewniak w Dzienniku Gazecie Prawnej - dodatku Kultura.

W pierwszym "Opisie obyczajów", który miał premierę w Teatrze STU w roku 1990, zbiorowym bohaterem była polska rodzina, kompania prowincjuszy nie tylko postawiona wobec dziedzictwa sarmatyzmu, co szukająca równowagi między sacrum i profanum, w poście i karnawale. Drugi "Opis" zrobił pan w Teatrze Słowackiego siedem lat później, pokazując obywateli uwikłanych w sprawy publiczne. Teraz przyszedł czas na część trzecią. Jakich Polaków od Kitowicza zobaczymy tym razem? Mikołaj Grabowski: W pewnym sensie wracam do sytuacji wyjściowej z pierwszego "Opisu". Wprowadzam na scenę grupę ludzi tworzących wspólnotę - może rodzinną, może po prostu przyjacielską, których troską i obsesją jest sprawa polska. Ci ludzie pewnie razem chodzą na pielgrzymki, razem biesiadują, razem odczuwają drgania, w jakie wprawia ich troska o zachowanie naszej tożsamości w stanie nienaruszonym. Problemem dla nich jest fakt, że Polska znalazła się w Europie, że trochę przez

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Swoi, ale obcy

Źródło:

Materiał nadesłany

Dziennik Gazeta Prawna nr 55/19/21-03-10

Autor:

Łukasz Drewniak

Data:

19.03.2010