„Trzy światy” Hanny Dziubińskiej w reż. Julii Szmyt w Teatrze im. Adama Mickiewicza w Częstochowie. Pisze Urszula Giżyńska w portalu gazetacz.com.pl.
Wirtualny świat wżera się w naszą rzeczywistość. Ogarnia nasze umysły, zabiera czas, wyzuwa i ogranicza emocjonalnie. Czy ulegniemy tej sile i zatracimy swoją tożsamość w wszechogarniającej sztucznej inteligencji? To, tak naprawdę, zależy od nas – taką sentencję niesie z desek częstochowskiego Teatru im. Adama Mickiewicza najnowszy spektakl: „Trzy światy” w reżyserii Julii Szmyt, w oparciu o tekst autorstwa Hanny Dziubińskiej o tym samym tytule.
„Mają ze mną trzy światy” – mówi 16-letni chłopak z bogatej rodziny (Szymon Kowalik, występujący gościnnie) do koleżanki z klasy (Sylwia Karczmarczyk). Ten popularny zwrot łączy trzy wątki. Z jednej strony – jak podkreśla reżyser – jest tu mowa o świecie wirtualnym (rolę sztucznej inteligencji kreuje Sylwia Oksiuta-Warmus), z drugiej o świecie relacji z dwojgiem bohaterów, a z trzeciej o ich poszukiwaniach, próbach odnalezienia się w realnej życiowej przestrzeni.
Spotkanie młodych ludzi (na łączach SI) zaczyna się od ostrożnej relacji, nawet odrzucenia, z czasem nawiązują nić porozumienia, otwierają się i opowiadają o swoich problemach. To staje się dla SI polem do działania. Podstępem wciąga młodzież w swoją grę, odciągając od świata rzeczywistego i zderzając z hejtem. Młodzi toczą wewnętrzną walkę, raz poddając się mocy SI, raz kierując się rozsądkiem i wiedzą. Ostatecznie, wspólnie stawiają na rzeczywistą relację, na autentyczność i wyrywają się ze szponów wirtualnego świata. Nie tracą siebie, nie tracą człowieczeństwa.
Ważny temat, dobra gra aktorów, ciekawa konstrukcja realizacji, oparta na prostej scenografii, przemawiającej do wyobraźni widza. To atuty spektaklu, na który z pewnością warto się wybrać.