"Antygona w Nowym Jorku" w reż. Tomasza Piaseckiego w Teatrze im. solskiego w Tarnowie. Pisze Beata Stelmach-Kutrzuba w Temi.
Znakomity tekst w kiepskiej inscenizacji - tak najkrócej można podsumować to, co widzowie zobaczyli na scenie Tarnowskiego Teatru podczas listopadowej premiery "Antygony w Nowym Jorku". Brak pomysłu na wystawienie dramatu Janusza Głowackiego to niejeden, choć podstawowy grzech twórców tarnowskiego spektaklu. Przy nim aktorskie potknięcia, niedouczony tekst to tylko detale składające się na całość wątpliwej jakości. A szkoda! Sztuka Janusza Głowackiego to przejmująca opowieść o trójce bezdomnych emigrantów koczujących w nowojorskim Tompkins Square Park. Jej bohaterowie: rosyjski Żyd Sasza - niegdyś utalentowany artysta-malarz, Polak Pchełka - niewykształcony cwaniak, alkoholik i epileptyk, Portorykanka Anita, która wraz z matką przyjechała do Nowego Jorku, by dorobić się pieniędzy na mały sklepik w ojczystym kraju, pochodzą z różnych stron i środowisk, ale sporo ich łączy. Wszyscy przybyli do Ameryki w poszukiwaniu lepszego życia, nadziei