03.01.2006 Wersja do druku

Suka Off tylko na eksport

Co współczesna cywilizacja robi z ludzkim ciałem? Do czego doprowadzi inżynieria genetyczna? Dlaczego ciało stało się przedmiotem, który się odmładza, fałszuje i fetyszyzuje? Dlaczego społeczeństwo konsumpcyjne udaje, że nie istnieje starość i deformacja fizyczna? Co wreszcie robią z drugim człowiekiem żołnierze na wojnach? Dla nas to istotne pytania i zadajemy je posługując się własną estetyką. Widz może ją odrzucić, ale nikt nie może jej nam administracyjnie zakazać - mówi Piotr Węgrzyński [na zdjęciu], lider katowickiego Teatru Suka Off w rozmowie z Henryką Wach-Malicką.

Henryka Wach-Malicka: Jak wygląda krajobraz po burzy, w centrum której znalazł się teatr Suka Off? Jesteście zniesmaczeni czy wściekli? Piotr Węgrzyński: Jesteśmy zmęczeni. I zdumieni, że o szerzenie pornografii posądzili nas ludzie, którzy znają przedstawienia Suki Off wyłącznie z opowiadań. Albo wręcz słyszeli jedynie opinie; negatywne oczywiście... - A może powinniście potraktować to całe zamieszanie jako swoistą reklamę. Jak długo istniejecie, nie mieliście takiego nagłośnienia. - Pani też...?! Niedobrze mi się robi, jak słyszę o tym, że sami sobie tę kampanię nakręciliśmy. Przecież to jest tak, jak z tym hurtownikiem, który miał magazyn cukru. Tylko, że żaden sklep nie chciał kupić ani kilograma. Został mu tylko eksport. I jak się przekłada ta historyjka na sytuację Suki Off? - Wprost. Po warszawskiej zadymie wyrzucono nas z programu Łódzkich Spotkań Teatralnych, a potem zamknięto inne drzwi. Pozostaje eksport. Wyjedziecie

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Rozmowa z Piotrem Węgrzyńskim

Źródło:

Materiał nadesłany

Dziennnik Zachodni nr 2/03.01

Autor:

Henryka Wach-Malicka

Data:

03.01.2006

Wątki tematyczne