26.05.1976 Wersja do druku

Straszny, bo inny...

Jeśli "Garbus" jest komedią to nie jest to komedia zbyt śmieszna. Wywołuje odruchy obrzydzenia nie tylko u Studenta, jednego z bohaterów. Jednym z najobrzydliwszych zjawisk jest strach, ten z pogranicza patologii, odczłowieczający, pozbawiający godności, odsłaniający to, co nosimy (często o tym nie wiedząc) pod własną skórą. Ma się skłonność - siedząc na widowni utożsamiać z tajemniczą, zamaskowaną długo postacią najmłodszego bohatera sztuki, bo to dystansuje, nie zmusza do odpruwania podszewki, kryjącej własne sumienie... Jakieś letnisko na wsi. Pensjonat. Kilku ludzi, którzy tutaj spędzają lato. Banalny, normalny rytuał: śniadanie, obiad, kolacja, po drodze drink, spacerki, zmiany kreacji, ploteczki, wczasowe konwersacje. Wszystko potoczyłoby się normalnie, ale właściciel pensjonatu jest inny. Jest garbaty, jest kaleki. To wywołuje nieufność. Ta staje się glebą, na której kiełkuje strach. Inny może być niebezpieczny. Trzeba coś z ty

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Straszny, bo inny...

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Robotnicza nr 119

Autor:

Tadeusz Buski

Data:

26.05.1976

Realizacje repertuarowe