Seymoura Hicksa i Aschleya Dukesa Przekład Fl. Sobieniowskiego.
Przedewszystkiem na początku recenzji mój osobisty ukłon dla p. Kazimierza Junoszy-Stępowskiego za to, że przywiózł nam "Stare wino". Słyszeliśmy o wielkim sukcesie tej przemiłej sztuki w Warszawie i prawie wszystkich teatrach polskich i zagranicznych i nie mogliśmy się jej doczekać, a jakoś w Warszawie mnie zawsze mijała kolejka, a jest to dla Torunia rzadkość, że może sobie pozwolić na wystawienie sztuki równocześnie z innymi scenami. Ale mój osobisty dzięk ma jeszcze inne podłoże, nabrałem od premjery nowego rozmachu, nowej wiary w siebie, bo przecież niemam jeszcze lat 64, no więc od dzisiaj zaczynamy znów hulać, by naśladować pełnego życia, Karola Popinota. Słyszałem naokoło dość silne wzburzenie różnych "Starych win" toruńskich, (dotychczas zwanych piernikami), a że to jest czas właśnie "wyjazdów letniskowych żon", boję się co będzie się dziać wśród starej gwardji, drżyjcie młodzi, jutro będzie ruch na "plaży". No ale ża