19.03.2013 Wersja do druku

Staram się służyć teatrowi najlepiej jak potrafię

- Minęło kilkadziesiąt lat, a ja wciąż nie wiem, jaki powinien być teatr. O tym decyduje publiczność. Podmiotem teatru jest widz - nie twórca. I o tym należy pamiętać i nie można tego lekceważyć - mówi JAN ENGLERT, dyrektor artystyczny Teatru Narodowego w Warszawie, reżyser "Udręki życia", spektaklu mistrzowskiego, pokazywanego na XV Ogólnopolskim Festiwalu Sztuki Reżyserskiej Interpretacje w Katowicach.

Jako dyrektor Teatru Narodowego musi Pan czujnie obserwować życie teatralne w Polsce. Jaki według Pana jest polski teatr? - Moją uwagę przykuło to, że polski teatr zszedł na margines - że media, decydenci, a nawet ludzie pracujący w kulturze przestali się interesować teatrem. "Udręka życia" jest spektaklem mistrzowskim na katowickich Interpretacjach. Czy czuje się Pan przez to w jakiś sposób zobowiązany - jako aktor, reżyser i pedagog - żeby pokazać młodemu pokoleniu, które bierze udział w części konkursowej, jaki teatr powinien być? - Nie mam takich ambicji. Ja nie wiem, jaki teatr powinien być. To różni moje pokolenie od pokolenia młodego. Minęło kilkadziesiąt lat, a ja wciąż nie wiem, jaki powinien być teatr. O tym decyduje publiczność. Podmiotem teatru jest widz - nie twórca. I o tym należy pamiętać i nie można tego lekceważyć. To jedyna twórczość, która funkcjonuje tylko przez odbiór. Poeta może być odkryty po 30 latach, mala

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał nadesłany

Nowa Siła Krytyczna

Autor:

Tomasz Kaczorowski

Data:

19.03.2013

Wątki tematyczne

Festiwale