Wszystkich Świętych i Zaduszki równocześnie mają w sobie jakąś radość. Tak wielu ludzi jest w nie na cmentarzach, że te na co dzień ciche miejsca ożywają. Ludzie odwiedzający groby bliskich są odświętnie ubrani, płoną lampki, stoją kwiaty. Uroczysty tłum sprawia, że wydaje mi się czasem, iż widać, jak ciepłe wspomnienia i dobre myśli unoszą się nad tymi miejscami i strumieniem dobrej energii płyną do naszych zmarłych - mówi Magdalena Zawadzka w Nowej Trybunie Opolskiej.
Rozmowa z MAGDALENĄ ZAWADZKĄ, aktorką Wszystkich Świętych i Zaduszki to smutne dni. Wtedy uświadamiamy sobie szczególne pustkę, która został a nam po zmarłych bliskich. - Dla wielu osób zapewne tak jest, ale nie dla mnie. Ja o moich bliskich, którzy odeszli, pamiętam właściwie przez cały czas i często chodzę na ich groby. 1 listopada jest wielkim świętem, dlatego więcej osób o tym pamięta Dla mnie jednak daty są zupełnie nieistotnie. Te dni wprawiają jednak w zadumę i przynoszą refleksje. - Tak, oczywiście. Ale równocześnie te święta mają w sobie jakąś radość. Tak wielu ludzi jest na cmentarzach, że te na co dzień ciche miejsca ożywają. Ludzie odwiedzający groby bliskich są odświętnie ubrani, płoną lampki, stoją kwiaty. Uroczysty tłum sprawia, że wydaje mi się czasem, iż widać, jak ciepłe wspomnienia i dobre myśli unoszą się nad tymi miejscami i strumieniem dobrej energii płyną do naszych zmarłych. Każdy z nas