"Być jak Kazimierz Deyna" w reż. Piotra Jędrzejasa w Teatrze Wybrzeże w Gdańsku. Pisze Grażyna Antoniewicz w Polsce Dzienniku Bałtyckim.
Ostatnia premiera w teatrze Wybrzeże sprawiła mi wiele radości. Tekst zabawny, świetnie zagrany, a scenografia i muzyka nie przeszkadzały w śledzeniu zawiłych losów głównego bohatera. Co pozostanie w pamięci? Znakomite role. Rewelacyjny, zdystansowany do świata Florian Staniewski jako Dziadek, paradujący po scenie w nieskazitelnie białych kalesonach i raczący wnuka życiowymi mądrościami typu: Ty się porządnie ucz, ale w życiu niech cię ręka Pańska broni, żebyś był porządny! Bo skończysz jak ja! Z niską emeryturą i bez żony! Przy okazji częstuje wyrostka papierosami: Tylko matce nic nie mów. Po premierze ktoś powiedział: Florek jak wino, im starszy tym lepszy. Zabawne, ale główny bohater, w którego się wcielił Robert T. Majewski (gościnnie), wizualnie przypomina nieco autora sztuki Radosława Paczochę, który się zjawił na premierze. Początkowo Roberta T. Majewskiego zjadła trema, ale ostatecznie stworzył wiarygodną rolę. Jestem pe