Logo
23.07.2009 Wersja do druku

Sprzeczność to śmierć filozofa, ale życie artysty

Myślę, że nie byłoby obce Gombrowiczowi takie ujęcie jego życia: Chłopiec "na uboczu, osobny, dowolny, nijaki, bezradny", a przede wszystkim wcześnie zraniony ("Miłość została mi odebrana na zawsze i od samego zarania"), z bohaterską odwagą przekuwa swą słabość na siłę. Tworzy wielkie dzieło - Gazeta Wyborcza publikuje tekst Konstantego A. Jeleńskiego wydrukowany w "Kulturze" paryskiej nr 9/264 (1969).

Kiedy Witold Gombrowicz rodził się w Małoszycach w roku 1904, niewiele się na wsi polskiej zmieniło od XVIII wieku, od czasu, gdy wznoszono ten biały dwór z kolumnami. Kiedy umierał w Vence 24 lipca 1969 r., czynna już była na Księżycu pierwsza, założona rękami człowieka stacja badawcza. Rodzić się w epoce nieomal feudalnej, umierać na progu ery planetarnej - to los całego pokolenia. Ale nikt jak Gombrowicz nie odczuł rozmiarów tej rewolucji, jej konsekwencji dla świadomości człowieka i dla jego kultury. Samo jego dzieło to rodzaj Apolla - rakieta międzyplanetarna wystrzelona u zarania wieku, wymierzona w wiek XXI. Co najdziwniejsze, to że ten "futurologiczny" pocisk wydaje się sklecony z materiałów, jakich pełno właśnie w dawnym wiejskim obejściu: ze słomy, z drewna, rupieci, ziemi zebranej na klepisku. "Przewozić najaktualniejszą kontrabandę takimi landarami jak Trans-Atlantyk lub Pornografia - to mi odpowiada!" - mówił Gombrowicz. Bo też t

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Sprzeczność to śmierć filozofa, ale życie artysty

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza online/24.07

Autor:

Konstanty A. Jeleński

Data:

23.07.2009