16.08.2018 Wersja do druku

Sprzeciw, test i humoreska

Wkurzone? Raczej zniecierpliwione. Patriarchatem, antropocentryzmem, tradycją, koturnowością - o spektaklach nurtu "Wkurzone na Szekspira", na XXII Festiwalu Szekspirowskim w Gdańsku pisze Jan Karow z Nowej Siły Krytycznej.

Nie potrafię odtworzyć, co pomyślałem, kiedy po raz pierwszy zobaczyłem w programie XXII Festiwalu Szekspirowskiego w Gdańsku nagłówek "Wkurzone na Szekspira". Na pewno okazał się chwytliwy, bo od razu sprawdziłem tytuły. Żaden nie był wzięty wprost z któregoś utworu. Słabo znany poemat z dopisanym przed hashtagiem (#), "Hamlet" bez samogłosek i zapowiedź poszukiwań ukochanego Julii. Nie były to zwiastuny otwartej wojny, ale sygnalizowały wejście z autorem w różnoraki dialog. Żeńska końcówka rodzajowa podpowiadała ponadto przewagę kobiecego punkt widzenia. Przypuszczenia sprawdziły się z drobnym zastrzeżeniem. Miano w pełni wkurzonego można by przypisać tylko pierwszemu przedstawieniu - wyreżyserowanemu nomen omen przez mężczyznę, Marcina Libera. #Gwałt na Lukrecji W poemacie "Lukrecja" (bo tak "Rape of Lucrece" przełożyli zarówno Jan Kasprowicz, jak i Maciej Słomczyński), Rzymianin Tarkwiniusz, czuje wybuch grzesznego pożądania do

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał własny

Materiał własny

Autor:

Jan Karow

Data:

16.08.2018

Tematy w toku