Logo
16.02.2006 Wersja do druku

Sponsoring po polsku

Ryzyko sponsorowania kultury (w przeciwieństwie do sportu) nie polega na utracie wizerunku, gdyż spektakl teatralny może cieszyć się powodzeniem lub nie, ale na małej efektywności. Sponsorowanie kultury wymaga też długoletniej strategii marketingowej - o problemach sponsorowania sztuki w Polsce pisze Konrad Piskała w Tygodniku Powszechnym.

Firmy w poszukiwaniu nowych sposobów promocji coraz chętniej sięgają po sponsorowanie sztuki. Jednak jest to dla polskiego biznesu wciąż teren nie odkryty. Przygoda kusząca, ale i nieco ryzykowna. O latach dziewięćdziesiątych środowiska biznesu i kultury powinny jak najszybciej zapomnieć. W tym czasie, jak zauważa prof. dr hab. Adam Grzegorczyk, rektor Wyższej Szkoły Promocji, biznes próbował wziąć część odpowiedzialności za dofinansowanie kultury, lecz te działania trudno uznać za satysfakcjonujące. Dyrektorzy banków czy firm ubezpieczeniowych widzieli w teatrach, muzeach, galeriach tylko worek bez dna, z którego nic nie można wyjąć, zaś środowiska kultury patrzyły na potencjalnych sponsorów jak na organizacje charytatywne. - Tymczasem w dzisiejszym świecie mecenat już nie istnieje - mówi dr Adam Czarnecki, wiceprezes Instytutu ARC Rynek i Opinia. -Nie oszukujmy się, minęły czasy, gdy dawano pieniądze niczego w zamian nie oczekując. Poważ

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Prawdziwych mecenasów już nie ma

Źródło:

Materiał nadesłany

Tygodnik Powszechny nr 8/19.02

Autor:

Konrad Piskała

Data:

16.02.2006