14.04.2010 Wersja do druku

Spektakl z odrobiną metafizyki

- Ta śmierć i żałoba to wydarzenia publiczne. Osoby, które zginęły, pojawiały się w telewizorach, traktujemy więc ich śmierć jak odejście naszych bliskich. To jest naturalne. Jednocześnie towarzyszy temu folklor religijny, który też jest w pewnym sensie autentyczny. Nie mam nic przeciwko temu. Boję się w takich sytuacjach tylko tego, żeby ktoś nie wsiadł na tego narodowego konia i nie zaczął wywijać sztandarem - mówi reżyserka Magdalena Łazarkiewicz w Krytyce Politycznej.

Jan Smoleński: Jak pani odbiera żałobę po katastrofie w Smoleńsku? Przemawiają do pani proponowane nam sposoby jej przeżywania? Magdalena Łazarkiewicz: Wychowałam się na Gombrowiczu, nie na Sienkiewiczu. Ludziom o światopoglądzie zbliżonym do mojego jest chyba trudniej radzić sobie z takimi zbiorowymi emocjami. U mnie- niemal automatycznie - włącza się mechanizm samokontroli: żeby nie popaść w zbytnią patetyzację uczuć. A jednak Jeszcze kilka dni temu nie przyszłoby mi do głowy, że uronię łzę po prezydencie Lechu Kaczyńskim, a teraz muszę przyznać, że kilka razy oczy mi się zaszkliły. To jest normalny ludzki odruch, bo wiemy, że życie tych, którzy zginęli, zostało nagle przerwane. Chyba wszyscy stracili kogoś bliskiego, więc to też jest odruch zwykłej ludzkiej solidarności w bólu. Poza tym działa wyobraźnia: to straszny zbieg okoliczności, że w tym samolocie było wielu ludzi w kwiecie swojej działalności, niektórych nawet znałam os

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Łazarkiewicz: Spektakl z odrobiną metafizyki

Źródło:

Materiał nadesłany

www.krytykapolityczna.pl/

Autor:

Jan Smoleński

Data:

14.04.2010

Tematy w toku