"Kontrabasista" w reż. Jacka Bunscha w Teatrze Miejskim w Gdyni. Pisze Grażyna Antoniewicz w Dzienniku Bałtyckim.
W foyer Teatru Miejskiego w Gdyni zbudowano scenę. W fotelu tyłem do widowni siedzi Dariusz Siastacz. Słucha muzyki, w powietrzu maluje dłonią płynące frazy. Odwraca się i nieoczekiwanie... zaczyna strofować wchodzących. Zabrania kasłać, telefonować. Wita przyjaźnie spóźnioną parę. Nie wiadomo kiedy stajemy się częścią monodramu "Kontrabasista" Patricka Süskinda. Bohater sztuki - muzyk państwowej orkiestry symfonicznej - prowadzi prelekcję z instrumentalistyki. Dowiadujemy się, że kontrabas to potomek basowej violi da gamba itd. Kontrabasista pyta, czy wiemy ile zapłacił za smyczek? Schodzi ze sceny, rozmawia z widzami. Publiczność reaguje żywiołowo i coraz bardziej przejmuje się jego losem. Współczuje mu, że gra w ostatnim rzędzie orkiestry, marząc o sławie i pieniądzach. Na dodatek, kontrabas panoszy się w pokoju, drwiąc z erotycznych poczynań 35-letniego muzyka. Stąd seksualna niemoc i dwuletnia abstynencja. Tymczasem z orkiestrą próbu