Pełzają po podłodze, a my gramy im Chopina, Mozarta, Bacha, Vivaldiego, Telemanna. Obcowanie z muzyką rozwija różne zdolności dziecka. Ale przede wszystkim chodzi nam o to, by później nie wstydziły się śpiewać - piszą Martyna Śmigiel i Wojciech Karpieszuk w Gazecie Wyborczej - Stołecznej.
Na widowni zamiast rzędów foteli poduchy i mięciutkie wykładziny. Przyszło około 40 rodziców z maluchami w wieku od kilku miesięcy do sześciu lat. Zdejmują buty, zakładają kapcie, niektórzy są boso. Na samym środku stoi spora konstrukcja zakryta niebieskim błyszczącym materiałem. Większość dzieci siedzi w ramionach rodziców, później zaczynają swobodne wędrówki po sali - oczywiście te, które potrafią samodzielnie stać. Prowadząca spotkanie pyta tajemniczym głosem: - A cóż to za dziwny kształt tu na środku? Chwilę potem błyszczący materiał ląduje na podłodze i oczom zebranych ukazuje się pozłacana harfa. Rozpoczyna się Smykofonia, czyli zajęcia muzyczne dla "melomaluszków". Hasło na dziś: "W krainie harfy". Niedawno motywem przewodnim były tanga. Pierwsze koncerty Fundacja "Muzyka jest dla wszystkich" zorganizowała przed rokiem. Pomysł pochodzi z Wysp Brytyjskich. - Chodzi o to, by zarazić muzyką już najmłodsze dzieci, naw