03.04.2019 Wersja do druku

Słusznie wyproszeni

Rozumienie kobiet przez mężczyzn to wciąż zawłaszczenie i projekcja. Może właśnie tu zaczyna się prawdziwy zwrot, by nie powiedzieć: rewolucja w uznaniu swojego niezrozumienia - pisze Dariusz Kosiński w Tygodniku Powszechnym.

Reżyserka Maja Kleczewska to poważny kłopot dla chcących mówić o polskim teatrze współczesnym w kategoriach podziału na "artystyczny profesjonalizm" vs. "polityczne zaangażowanie". Laureatce Paszportu "Polityki" (2006), Srebrnych Lwów na Biennale di Teatro w Wenecji (2017) i ubiegłorocznej Nagrody im. Konrada Swinarskiego nie sposób odmówić twórczej dojrzałości i scenicznej precyzji. Dwa jej ostatnie głośne przedstawienia są równie wyrafinowane i precyzyjne, co prowokacyjne i buntownicze. W sprawie Absolwentka dawnej PWST w Krakowie, zadebiutowała w Teatrze im. Słowackiego głośnym niegdyś "Jordanem" Anny Reynolds i Moiry Buffini (2000), od razu zwracając na siebie uwagę. Tak się jakoś dziwnie złożyło (doprawdy nie pamiętam już dlaczego), że tego krakowskiego przedstawienia nie widziałem. Z twórczością Kleczewskiej spotkałem się po raz pierwszy, oglądając zrealizowaną przez nią w Wałbrzychu adaptację "Lotu nad kukułczym gniazdem" Kena

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Słusznie wyproszeni

Źródło:

Materiał nadesłany

Tygodnik Powszechny nr 13/31-03-19

Autor:

Dariusz Kosiński

Data:

03.04.2019

Realizacje repertuarowe