Najnowszy monodram Wiolety Komar zobaczyć będzie można w sobotę i niedzielę w słupskim teatrze Rondo. Spektakl uświetni miejskie obchody Międzynarodowego Dnia Teatru.
Wioleta Komar [na zdjęciu] tym razem wcieli się w postać Nory Sedler, Żydówki, światowej sławy śpiewaczki operowej. - Inspiracją dla mnie była książka Elżbiety Cherezińskiej "Byłam sekretarką Rumkowskiego" - mówi Wioleta Komar. - To opowieść o Żydówce, która pracując dla Niemców, mogła z bezpiecznej odległości oglądać dramat Żydów, którzy w latach drugiej wojny światowej mieszkali w łódzkim getcie. Na tej podstawie postanowiliśmy stworzyć opowieść o primadonnie, która w latach młodości również trafiła do getta. Historia jest fikcyjna, ale bardzo prawdopodobna. Bohaterkę poznajemy już jako dojrzałą kobietę. Po zakończonym sukcesem przedstawieniu w Nowym Jorku gwiazda otrzymuje kwiaty od Polaka z Łodzi. To sprawia, że wracają do niej wspomnienia koszmaru, jaki przeszła wiele lat wcześniej. - Spektakl jest jej rozrachunkiem z wojenną przeszłością, ale również opowieścią o jej życiu już po wojnie, kiedy zaczęła odnosi�