To już pewne. Dyrektor słupskiego Teatru Nowego Bogusław Semotiuk [na zdjęciu] odchodzi. Nikt nie chce zdradzić dlaczego.
Pod jego wodzą teatr wystawił wiele dobrych sztuk. - Osiągnęliśmy to, co chcieliśmy - przyznaje jeden z pracowników słupskiego NT. - Nie chcemy mówić o naszych wewnętrznych brudach, bo na tym ucierpiałby tylko teatr, a zdecydowanie nie chcemy jego likwidacji. Czara goryczy wobec dyrektora przelała się podczas premiery "Sindbada Żeglarza". Semotiuk miał w kuluarach w wulgarny sposób krzyczeć na pracownice teatru, że źle przygotowały wyjście dzieci z kwiatami na scenę. Rozgoryczeni pracownicy zebrali podpisy pod petycją odwołania szefa. We wtorek wieczorem spotkali się z prezydentem Słupska Maciejem Kobylińskim. To wówczas zdecydował on o dalszym losie dyrektora: - Pan Semotiuk złożył podanie o rozwiązanie umowy o pracę za porozumieniem stron, które przyjąłem - powiedział wczoraj Kobyliński. - Na moją decyzję miało wpływ wiele czynników, między innymi ocena pracy dyrektora i stosunków panujących w teatrze. Nie chciał jednak mó