Premierą "Obrony Sokratesa" świętował w piątkowy wieczór 40-lecie pracy artystycznej Ireneusz Kaskiewicz [na zdjęciu], znakomity aktor słupskiego Nowego Teatru. Podczas benefisu nie zabrakło artystycznych prezentów dla jubilata i świetnej zabawy dla publiczności.
Słupska "Obrona Sokratesa", niestety, nie może rzucić widowni na kolana. W spektaklu gra, a właściwie jest, aż siedem osób. Aktorzy wypowiadają po kilka zdań, a potem przez godzinę siedzą na scenie, nie robiąc kompletnie nic. Są jedynie niemym tłem dla Sokratesa. Lepiej chyba by było zrobić z "Obrony..." monodram. Niepotrzebny jest też długi wstęp o czasach, w jakich żył Sokrates, jego filozofii i demokracji. O okolicznościach śmierci najwybitniejszego filozofa starożytności wie przecież każdy, kto skończył szkołę ponadgimnazjalną. Premiera była jednak tylko wstępem do benefisu, który okazał się znakomitą zabawą tak dla jubilata, jak i dla publiczności. Do słupskiego teatru Rondo w piątkowy wieczór przyjechali przyjaciele Ireneusza Kaskiewicza z teatrów z całej Polski. Były życzenia dla jubilata, wspomnienia i anegdoty. - Na premierze "Romea i Julii" Irek szalał na scenie, stwarzał zagrożenie podczas pojedynków na sztylety - wspomina�