EN
22.12.2021, 12:31 Wersja do druku

Słowna biegunka Hitlera – bez przenośni

"Mein Kampf" wg Adolfa Hitlera w reż. Jakuba Skrzywanka z Teatru Powszechnego w Warszawie w Królewskim Teatrze Dramatycznym (Dramaten) w Sztokholmie w ramach Ingmar Bergman Festival. Pisze Claes Wahlin w Aftonbladet.

„Mein Kampf” na deskach Dramaten rozlicza dawny i współczesny faszyzm.

 Zaczyna się od ściągnięcia spodni przez aktora. Odwraca się on tyłem do widowni, schyla i – używając w tym celu swojego „odbytu” – recytuje donośnym głosem „Mein Kampf” Adolfa Hitlera. Współtworząca tę scenę aktorka odgrywa z kolei polskiego wydawcę książki z 1992 roku. Ona także ściąga majtki, odwraca się i „wykrzykuje” obronną mowę wydawnictwa.

Teatr Powszechny z Polski dokonuje uprowadzenia tekstu Hitlera i bierze zakładników – współczesnych prawicowych populistów, m.in. zwolenników partii Prawo i Sprawiedliwość. Wszystkie kwestie wypowiadane przez aktorów pochodzą z tekstu „Mein Kampf”, a w tle słyszymy, niemalże non-stop, rozczłonkowane partie muzyczne Wagnera. I to właśnie w rytmie Wagnera zostają co jakiś czas wyśpiewane – lub raczej wywrzeszczane – słowa Hitlera.

Wybitny spektakl i ogromnie imponująca praca aktorów. Agresja przechodzi we flirt. Egzaltacja sprowadza się nagle do subtelnego gestu, pojedynczego spojrzenia. Retoryczne triki Hitlera z mównicy przeniesiono na scenę. Rezultatem tego zabiegu jest ich prześwietlenie, pewnego rodzaju demaskacja – o ile takowa w ogóle jest konieczna – całej ich absurdalności i braku logiki, nieskutecznie przysłanianych tonem przekazu.

Wspomnienia z dzieciństwa i okresu dorastania Hitlera oraz jego analityczne dywagacje zgrabnie prześlizgują się po fałszywej lojalności wobec klasy robotniczej, w kierunku antysemityzmu i faszyzmu. Dwie godziny przebiegają w bieli przestrzeni scenicznej. Biel przeplatana jest czasem czarno-białymi urywkami filmowymi pokazującymi żydowskie getto czy nazistowskie defilady. Scenografia akcentuje płytkość wysuwanych w tekście Hitlera teorii i socjologicznych analiz, między innymi za pomocą czarno-białych rysunków przedstawiających przedmioty, na których są naklejone. Szczególnie dobrze widoczne jest to w uroczej scenie z rodziną przy obiedzie, gdy do stołu zasiada również ubogi imigrant. W pierwszym odruchu miłosierdzia gość otrzymuje posiłek, jednak po jakimś czasie jego talerz zostaje użyty do zgarniania resztek jedzenia. Nie wolno też zapomnieć o orgazmie jednej z uczestniczek obiadu, wywołanym muzyką Wagnera…

W czasie przerwy zespół aktorski wyprowadza spektakl do foyer teatru. Wszyscy ubrani są w pogrubiające kostiumy, w których przypominają rodzaj lekko przykurzonych i mocno zdegenerowanych Muminków. A po przerwie następuje na scenie krótki finał poświęcony socjodarwinistycznej biologii rasowej. Teorie z „Mein Kampf” odczytywane są z przykutego łańcuchem potężnego foliału, jak gdyby chodziło o średniowieczny manuskrypt jakiejś świętej księgi. A w tym czasie zespół aktorski o wyglądzie Muminków kopuluje bez skrępowania. Do tego stopnia, że przynajmniej jedna osoba na widowni wydaje z siebie wrzask, gdy w pewnym momencie nieco za bardzo zbliżył się do niej sztuczny narząd płciowy jednej z postaci.

Jeśli mamy mówić o teatralnej stylistyce, to można ją porównać do nowego brutalizmu, nurtu określanego w Anglii już kilkadziesiąt lat temu jako teatr „in yer face”, czyli bez ogródek, „prosto między oczy”. Ten spektakl jest zbyt mocny, żeby widz mógł się przed nim obronić. Ostateczny knock-out następuje w końcowych napisach, które podają informacje na temat nakładu „Mein Kampf” i piętnastu milionów, które Hitler zarobił na sprzedaży książki: przemówił „odbyt” – nie bez konsekwencji.

Tytuł oryginalny

Här blir Hitlers ord bokstavligt skitprat

Źródło:

"Aftonbladet", 8 grudnia 2021
Link do źródła

Autor:

Claes Wahlin, tłum. z języka szwedzkiego: M. A. Piotrowski

Data publikacji oryginału:

08.12.2021