27.10.2009 Wersja do druku

Słowacki w sieci

Słowacki to jest chyba największe wyzwanie edytorskie w literaturze. Idealnym środowiskiem dla niego jest internet. Bo to, co pisał, to był ogromny "hipertekst" - mówi Marek Troszyński - kierownik Ośrodka Edycji i Dokumentacji Dzieł Juliusza Słowackiego w rozmowie z Joanną Derkaczew w Gazecie Wyborczej.

Joanna Derkaczew: Czy w Roku Słowackiego jest szansa na jakieś odkrycia? Rewelacje? Marek Troszyński*: Odkrycia zdarzają się przypadkowo i nie działa na nie magia okrągłych jubileuszy. Jednak co chwila jakiś badacz ulega pokusie, by wyprodukować na temat Słowackiego sensacyjnego newsa (...) Pięknie by było znaleźć nowe materiały Mnie osobiście marzy się wyprawa do Libanu, gdzie Słowacki przebywał w 1837 r. i w klasztorze ormiańskim Betcheszban pisał "Anhellego". Poeta był świadomy swoich ormiańskich korzeni. Wiemy, że uczył się ormiańskiego, a w przeniesionych w inne miejsce archiwach są podobno pozostawione tam przez niego papiery. Są jakieś białe plamy, coś, co szczególnie warto by przebadać? - Czytając Słowackiego, zwracam uwagę na rozsiane tropy. I dostrzegam zapis osobowości twórcy - niezwykłej, pasjonującej. Takie linie papilarne przypadkowo odciśnięte na marginesie. Nie to, co pisał o sobie w listach, ale właśnie te mimo

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Słowacki w sieci

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza nr 252 online

Autor:

rozmawiała Joanna Derkaczew

Data:

27.10.2009

Wątki tematyczne