22.06.2009 Wersja do druku

Słowacki (nie)współczesny

Naprawdę współczesne czytanie i inscenizowanie tekstów Juliusza Słowackiego polega paradoksalnie na eksplorowaniu tego, co wydaje się najbardziej obce, najbardziej niezrozumiałe, najbardziej niedzisiejsze, co w pierwszej kolejności chcemy odsunąć jako przeszkodę, błąd, martwicę - pisze prof. Dariusz Kosiński, jeden z inspiratorów projektu "Słowacki. Dramaty wszystkie", którego inauguracja odbędzie się dzisiaj o godz. 19 w Instytucie Teatralnym w Warszawie.

O współczesności i aktualności Słowackiego mówi się od dawna, poszukując jej śladów i znaków na różne sposoby z tak wielkim zapałem, jakby była ona jakimś wyjątkowym tytułem do chwały, najwyższą wartością decydującą o tym, czy pisarz jest godzien, byśmy się nim zajmowali. Co ciekawe, walczymy o ową współczesność tym gwałtowniej i szukamy jej tym bardziej zażarcie, im gorzej myślimy o "naszych czasach" i im marniejsze wydaje nam się hic et nunc. Skoro współczesność, jak sądzi przecież wielu, jest wyjątkowo podła, to czy tytułem do sławy nie powinna być raczej niewspółczesność? Czy zamiast odkrywać bliskość, nie powinniśmy raczej skoncentrować się na tym, co odległe, czego nie rozumiemy, co wydaje nam się dziwaczne? W przypadku Słowackiego takie odwrócenie relacji wydaje się szczególnie potrzebne. Autor "Kordiana", pogrzebany na cmentarzysku martwych gestów i dla bezpieczeństwa przebity osikowym kołkiem spisu szkolnych lek

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał własny

Materiał własny

Autor:

Dariusz Kosiński

Data:

22.06.2009

Wątki tematyczne