"Być jak Kazimierz Deyna" w reż. Piotra Jędrzejasa w Teatrze Wybrzeże w Gdańsku. Pisze Mirosław Baran w Gazecie Wyborczej - Trójmiasto.
Ja - główny bohater "Być jak Kazimierz Deyna" - to typowy trzydziestoparolatek - urodzony w latach 70., pamiętający doskonale ostatnie lata PRL-u, dojrzewający już w demokratycznej Polsce. Na scenie opowiada ze swadą historię swojego życia - pełną anegdot o najbliższej i dalszej rodzinie oraz kolegów. Jest śmiesznie - chwilami bardzo śmiesznie - ale niezbyt oryginalnie. Paczocha, mówiąc o "Być jak Kazimierz Deyna", powołuje się na inspiracje literaturą czeską. Mi jego komedia przypomina jednak o wiele bardziej twórczość Marka Koterskiego. W końcu jego Adam Miauczyński jest także dość nieporadnym i sfrustrowanym absolwentem filologii polskiej - okazyjnie także kibicem piłkarskim - nieustannie konfrontowanym z surrealistyczną polską rzeczywistością, jej paradoksami i spauperyzowanymi narodowymi mitami. Jednak tu podobieństwo między Koterskim i Paczochą się kończy. Bo ten pierwszy potrafi zaskoczyć, powalić błyskotliwą i przezabawną obserwa