27.12.2019 Wersja do druku

Skoro i tak zginiemy w zupie...

"Ja, Bałwan" Maliny Prześlugi w reż. Artura Romańskiego w Teatrze Animacji w Poznaniu. Pisze Katarzyna Lemańska, członkini Komisji Artystycznej 26. Ogólnopolskiego Konkursu na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej.

Głównymi tematami dramatu Maliny Prześlugi Ja, Bałwan są wartości egzystencjalno-filozoficzne: świadomość przemijania, odkrywanie życiowego celu i związana z tym epikurejska postawa carpe diem, a także - co nie jest częste w teatrze - męska przyjaźń. Bohaterowie utworu to trzykulkowy Bałwan i ten (uwaga: w rodzaju męskim) Marchewka. Połączył ich splot przypadków, w wyniku których Marchewka, zamiast wylądować w rosole, został nosem śniegowej postaci. W zabawnym i pełnym niedomówień dialogu rozpoznają swoje położenie i odtąd są już ze sobą związani na zawsze. Bałwan jeszcze wprawdzie wydmucha z siebie warzywo, uwalniając Marchewkę, ale osamotniony i tak będzie "podążał za swoim nosem". W salad barze, gdzie Marchewka spędza większość czasu, dowie się nad kubkiem parującej herbaty, że za kilka godzin nieuchronnie stopnieje podczas odwilży. I że herbata mu nie służy. Postaci nakreślone zostały na zasadzie opozycji. Butny i pewny sie

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał własny

Materiał własny

Autor:

Katarzyna Lemańska

Data:

27.12.2019

Tematy w toku

Realizacje repertuarowe