27.03.2007 Wersja do druku

Sinobrody z ulicy

"Sinobrody - nadzieja kobiet" w reż. Grzegorza Kempinsky'ego na Scenie Kameralnej Teatru Śląskiego w Katowicach. Pisze Krzysztof Karwat w Śląsku.

Niemka Dea Loher chętnie jest grana w polskich teatrach. Jej sztuki są wieloznaczne, wielopiętrowe, metaforyczne, dają przede wszystkim reżyserom szerokie możliwości interpretatorskie. "Przypadek Klary" na przykład miał kilka bardzo dobrych realizacji w naszym kraju. Zwłaszcza wrocławska inscenizacja Pawła Miśkiewicza, z Kingą Preis w roli tytułowej, pozostawiła niezatarte wrażenie. Niezłe było również przedstawienie katowickie, wyreżyserowane przed paru laty przez ówczesnego dyrektora Teatru Śląskiego Bogdana Toszę. "Sinobrody - nadzieja kobiet" też zdążył już doczekać się kilku interpretacji, m.in. w Starym Teatrze w Krakowie. Teraz po ten tekst sięgnął etatowy reżyser Śląskiego, Grzegorz Kempinsky. To jest sztuka dla siedmiu aktorek plus rola tytułowa. W prapremierowym przedstawieniu w Kaliszu aktorki miały jeszcze swoje "taneczne alter ego", co - sprawiło, że na scenie był właściwie tłum. A tutaj? Tutaj tylko... troje aktorów. Jak to

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Sinobrody z ulicy

Źródło:

Materiał nadesłany

Śląsk nr 3

Autor:

Krzysztof Karwat

Data:

27.03.2007

Realizacje repertuarowe