09.11.2007 Wersja do druku

Sinobrody nie jest zły

"Sinobrody - nadzieja kobiet" w reż. Grzegorza Kempinsky'ego w Teatrze Śląskim w Katowicach. Pisze Alicja Pawlikowska w Art Papierze.

Zaczyna się od fotografii - starej, czarno-białej. Na niej, w kilku rzędach, siedzą młode dziewczyny. Uczennice? Pielęgniarki? Wszystkie ubrane w białe mundurki, odświętne. W tle mur z kamienia, będący zapewne ścianą frontową jakiegoś budynku. Kilkanaście sekund ciemności i zaczyna się spektakl - barwna historia opowiadana obrazami. W przypadku spektaklu Kempinsky'ego określenie "opowieść obrazami" jest bardzo dosłowne. Świat jest nam tu dany niczym malarska reprodukcja wypełniona, raz po raz, żywą materią ciała aktora, który w przypadku tej inscenizacji, bardziej niż charakterem, staje się umowną figurą. Sinobrody, tytułowa postać baśni Charlesa Perraulta, z niewyjaśnionych przyczyn mordował swoje małżonki. Każda kolejna, która odkrywała jego zbrodnię, siłą rzeczy musiała pożegnać się z życiem. Dea Loher sięgnęła po tę historię, chcąc ukazać tajniki manii, w jaką wpada morderca, a także ukazać wielowymiarowość tego zjaw

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Sinobrody nie jest zły

Źródło:

Materiał nadesłany

www.artpapier.com

Autor:

Alicja Pawlikowska

Data:

09.11.2007

Realizacje repertuarowe