05.06.2019 Wersja do druku

Sebastian Ryś: Aktorem zostałem trochę z sentymentu

- Moi rodzice byli śpiewakami operowymi. Dużą część mojego dziecięcego i młodzieńczego życia spędzałem w Operze we Wrocławiu. Myślę, że aktorem zostałem trochę z sentymentu, aby to wszystko się tak szybko nie skończyło - mówi Sebastian Ryś, który jutro, w ramach XII Dni Romana Wilhelmiego, w Scenie na Piętrze w Poznaniu zaprezentuje monodram "Zupa rybna w Odessie".

Z Sebastianem Rysiem, aktorem wrocławskim o monodramie na temat legendarnego kuriera Jana Karskiego oraz tradycjach rodzinnych Jutro w ramach XII Dni Romana Wilhelmiego w Scenie na Piętrze zobaczymy pana w monodramie "Zupa rybna w Odessie". To rzecz o Janie Karskim? - Tak. A konkretnie o czym? - To nie jest takie konkretne do końca, bo w w tym monodramie poruszanych jest wiele wątków. To opowieść o Janie Karskim, ale w alternatywnym ujęciu świata. Wojna kończy się szybciej. Hitler umiera szybciej. Goering kapituluje i wspólnie z Franklinem Delano Rooseveltem prowokują i straszą Stalina bombą atomową, aby skapitulował, co ostatecznie nie jest takie proste. Tak czy inaczej - w całej tej opowieści widać szaloną pogoń za zgłębieniem ludzkiej natury. W rzeczywistości podczas II wojny światowej w odbiciu Jana Karskiego z więzienia miała znaczący udział pańska rodzina... - Kiedy Jan Karski podczas swojej drugiej misji przekraczał granicę

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Aktorem zostałem trochę z sentymentu

Źródło:

Materiał nadesłany

Polska Głos Wielkopolski online

Autor:

Marek Zaradniak

Data:

05.06.2019

Realizacje repertuarowe