Najgorzej z zazdrosnymi żonami, a co dopiero wtedy, gdy nękają "biednego" mężulka z zaświatów. Perfidia? Upór? Czy niezłomna wiara, że coś, raz zawiązane, nigdy w pełni nie pozostanie rozsupłane? Na szczęście, proszę panów, wszystko to zaistnieć może wtedy, gdy uwierzycie w seanse spirytystyczne, gdy powierzycie swoje losy wyrokom sił wyższych... Póki co, strzeżcie się innych niebezpieczeństw, tych bardziej realnych. Noel Coward pisząc komedię pt. "Seans" przystąpił do tego zadania z dużym poczuciem humoru (iście zresztą angielskiego) i miał ochotę pobawić się z nami, może z nas trochę zadrwić? Udało mu się to wybornie, tak jak udało się EDWARDOWI DZIEWOŃSKIEMU zmontować przedstawienie wybornie obsadzone, rozegrane w tempie doskonałym, gdzie prócz aktorów, pozostawił reżyserowi telewizyjnemu ANNIE MINKIEWICZ niemałe pole do popisu. Co za wyborne tricki, co za sztuczki! Jak to się robi, pani Aniu?
Tytuł oryginalny
Seans
Źródło:
Materiał nadesłany
?