10.10.2007 Wersja do druku

Schizofrenia w stylu light

Sceny całkowicie poważne mają czasem szansę wybrzmieć naprawdę autentycznie i wzruszająco. Niestety, inkrustowane są prostackimi, czasem śmiesznymi, częściej żenującymi żartami podważającymi ich znaczenie i rozbijającymi uwagę widza - o "Łucji szalonej" w reż. Magdaleny Piekorz w Teatrze im. J. Słowackiego w Krakowie pisze Monika Kwaśniewska z Nowej Siły Krytycznej.

Amerykański dramatopisarz - Don Nigro - autor dramatu "Łucja szalona" ma na swoim koncie ponad sto utworów scenicznych. I, jak to niestety często bywa, również w jego przypadku, ilość nie przekłada się na jakość. Dowody na to widoczne są jak na dłoni w przedstawieniu Magdaleny Piekorz w Teatrze im. J. Słowackiego w Krakowie. Spektakl, co prawda próbuje pogłębić tekst balansujący między ordynarną farsą a tandetnym melodramatem i nadać wagę spłyconej przez niego problematyce. Niestety, bezskutecznie. Bohaterami są postaci fascynujące nie tylko jako ludzie, ale również jako artyści Na scenie spotykają się James Joyce (Krzysztof Kolberger) i Samuel Beckett (Krzysztof Zawadzki) - pierwszy jako zasłużony literat, drugi jako początkujący dramatopisarz. Historia ich przyjaźni stanowi jednak jedynie wątek poboczny. Główną bohaterką jest tytułowa Łucja (Barbara Kurzaj) - córka autora "Ulissesa". Mieszkająca z rodzicami dorosła już dziewczyna ni

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał nadesłany

Nowa Siła Krytyczna

Autor:

Monika Kwaśniewska

Data:

10.10.2007

Tematy w toku

Realizacje repertuarowe