- Lalkarz nawet tuż przed emeryturą może zagrać powabnego księcia, w teatrze dramatycznym na rolę amanta nie miałby szans. Ale o kondycję też powinien dbać. Żeby wytrzymać półtorej godziny będąc zgiętym w pół, z wyciągniętymi przed siebie rękami, trzeba mieć kręgosłup jak dwudziestolatek. W najlepszej sytuacji jest lalka. Ona jest wolna od ludzkich słabości i zawsze taka sama, na scenie potrafi występować nawet dwieście lat - z prof. Jackiem Radomskim rozmawia Beata Maciejewska z Gazety Wyborczej - Wrocław.
Beata Maciejewska: - Starożytny historyk Ksenofont opisuje ucztę u Ateńczyka Kaliasza, w czasie której mimowie zabawiali gości swoją sztuką. Sceny z życia erotycznego postaci mitologicznych odegrali posługując się lalkami. Czyli dali przedstawienie lalkowe. Tyle że wyłącznie dla dorosłych. Tymczasem powszechnie uważa się że lalkarze grają głównie dla dzieci, dorośli pojawiają się tylko jako opieka małoletniej widowni. Prof. Jacek Radomski : - Niesłusznie. Wprawdzie tradycja językowa kojarzy słowo "lalka" z dziecięcą zabawką, ale teatr lalkowy od wieków przeznaczony był dla dorosłych. Przedstawiano w nim eposy rycerskie, widowiska pasyjne, szekspirowskie dramaty i bardzo frywolne komedie. Trudno, żeby dzieci oglądały obsceniczne wybryki lalek, choć takie spektakle często organizowano na publicznych placach. Popularni od średniowiecza wędrowni komedianci (skoromochowie) odgrywali z pomocą kukieł śmiałe scenki, w których piętnowali grzech