23.06.2006 Wersja do druku

Samouczek antyreżyserii wg Mościckiego

Po katastrofie "Tartuffe'a" ze Starego Teatru można opracować mały podręcznik antyreżyserii. Jest tyle wspaniałych tekstów, które aż się proszą by je spartolić. Oto kilka podstawowych chwytów - podpowiada Tomasz Mościcki w Dzienniku.

Jest taka stara anegdota z Leonem Schillerem w roli głównej oraz reżyserem powiedzmy X, w pobocznej. Ten doczekał się krótkiego komentarza wielkiego reżysera: "To ten, co położył Dulską". Zjadliwość słów Schillera polegała na tym, że sztuka Zapolskiej uchodzi w naszym teatrze za niezatapialny okręt. Po katastrofie "Tartuffe'a" ze Starego Teatru zabrakło Schillera, który podsumowałby Mikołaja Grabowskiego. Tę sztukę Moliera wystawia się z niezmiennym sukcesem, temat aktualny zawsze, tekst napisany genialnie. Nie ma czego zepsuć. A jednak... Po tym "Tartuffie" można opracować mały podręcznik antyreżyserii. Jest tyle wspaniałych tekstów, które aż się proszą by je spartolić. Oto kilka podstawowych chwytów: 1. Wyrwij wielki tekst z jego pierwotnego otoczenia. Zmień na gorsze. Szlachecki dworek niech będzie blokowiskiem, królewski dwór gangsterlandem, jak było u Jana Klaty w "Fanta$ym" i u Mai Kleczewskiej w "Makbecie". 2. Daj znać, co myślisz

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Tartuffe: jak zepsuć arcydzieło

Źródło:

Materiał nadesłany

Dziennik nr 55 - dodatek Kultura

Autor:

Tomasz Mościcki

Data:

23.06.2006