Żadnych aluzji do starożytności. Scena otwarta na oścież, z pełnym widokiem na niedyskrecje zakulisowe, aktorzy w prywatnym odzieniu i prywatnym nastroju. Wchodzi narrator i stara się wprowadzić ład w ów pozorowany rozgardiasz. Pojawiają się fragmentaryczne dekoracje, płócienna kurtyna zasłania półkolem robocze tyły. Jej wjazd na szynie daje świetny efekt teatralny. Katowickie przedstawienie "Antygony" Anouilha jest powtórzeniem sosnowieckiej, inscenizacji. Ten sam reżyser, ci sami aktorzy w rolach głównych, bo Katarzyna Kulik od nowego sezonu przeszła do Teatru Śląskiego. Ów duet, już wcześniej nagrodzony Złotymi Maskami, jest rzeczywiście świetny. Cały dramat zależy od ich dialogu, który prowadzą znakomicie. Antygona Katarzyny Kulik, choć krucha i niedoświadczona, znajduje w sobie dość siły i płomienia, by przeciwstawić się Kreonowi, odrzucić wszystkie kompromisy i trwać do końca w swoim postanowieniu. Jej bunt nie ma charakte
Tytuł oryginalny
Sama przeciwko władzy
Źródło:
Materiał nadesłany
Trybuna Śląska nr 263