Czy Bóg chodzi do teatru? Nie, On tam od dawna jest. Mało tego: prawdziwy teatr jest bez Niego niemożliwy. Sama istota teatru, droga do powstawania dzieła i to, co wydarza się pomiędzy twórcami oraz pomiędzy twórcami a widzami, potraktowane w sposób poważny musi prowadzić do pytania o Boga. Tygodnik Powszechny publikuje tekst o. Adama Szustaka OP wygłoszony podczas Teatralnych Rekolekcji Wielkopostnych, które zorganizował Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego w Warszawie.
Nie oznacza to oczywiście, że cały teatr jest religijny, przynajmniej w potocznym znaczeniu tego słowa. W teatrze nie trzeba tworzyć enklaw, które zajęłyby się wprost sprawami wiary, teologii czy pytaniem o Boga - choć taki teatr też ma oczywiście swoje miejsce. Nieprawdziwy jest podział na teatr bezbożny i pobożny. Wystarczy powiedzieć, że istnieje teatr, który szuka prawdy, i taki, którego to nie interesuje. Bóg Becketta Kiedy na egzaminie wstępnym na wydział reżyserii krakowskiej PWST spytano mnie, co chciałbym wystawić po skończeniu szkoły, odpowiedziałem: "Końcówka" Samuela Becketta. Wywołało to zdziwienie: przecież tam nie ma Boga, przecież to świat po Bogu, świat, w którym Bóg się skończył. I pewnie o tym również "Końcówka" mówi, ale nie tylko o tym. Nawet przede wszystkim nie o tym. Żeby odnaleźć inny poziom, trzeba wybrać się na poszukiwanie subtelności ukrytych przez autora, ale przecież domagających się uwzględnie