30.12.2010 Wersja do druku

Rzecznik prasowy papieża

O Jandzie i niedźwiedziu, ucieczkach i powrotach do teatru, filmach polskich i włoskich, smażonym karpiu, franciszkańskiej wierze i niechęci do seriali - opowiada JERZY STUHR.

Masz coś na oku? - Zaangażowałem się do Jandy. To znaczy ona mnie zaangażowała. Co to znaczy "do Jandy"? - No, do teatru Krysi Jandy. Krysia ma teatr. Polonia. Przecież wiem, co ty. - Ubłagała mnie, żebym z nią zagrał. Zagrał, czyli nie na stałe? - Nie, na stałe nie, choć i z tym graniem mam kłopot. Teatry komercyjne mają terminy ściśle określone na wiele miesięcy naprzód i już widzę, że to koliduje mi na przykład z Sieradzkim... Z Sieradzkim ci koliduje? - Bo Sieradzki zaprosił mnie do jury tego swojego katowickiego festiwalu reżyserskiego. Jak on się nazywa... Interpretacje. - No właśnie. I mi koliduje. A obiecałem mu dawno i teraz mam kłopot. Co miałbyś grać u Jandy? - Czechowa. "Niedźwiedź" i "Oświadczyny". Wiesz, te jednoaktówki. We dwójkę z Krysią. Niemożliwe starocie! - Ale wciąż świetne do grania. A Krysia nie może sobie pozwolić na ryzyko niepełnej sali. Dlatego tak kombinuje, żeby zawsze mieć

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Rzecznik prasowy papieża

Źródło:

Materiał nadesłany

Przekrój nr 52/28-12-10

Autor:

Tadeusz Nyczek

Data:

30.12.2010