"Rozmowy w parku" w reż. Romualda Szejda w Teatrze Scena Prezentacje w Warszawie. Pisze Temida Stankiewicz-Podhorecka w Naszym Dzienniku.
Takie przedstawienie jak "Rozmowy w parku" można właściwie określić dziś jako awangardę. No bo tak: reżyser nie rzuca się tu na tzw. wielkie i mętne wody eksperymentu inscenizacyjnego, nie każe aktorom bełkotać, lecz przeciwnie - pilnuje dyscypliny dykcyjnej, nie pławi się w nieobyczajnych, szokujących widza scenach mających zakryć pustkę myślową, nie znieważa publiczności obrazoburstwem, etc., etc. O takim przedstawieniu zwykło się mówić, że jest po prostu dla ludzi. A dzisiaj wystawienie spektaklu "dla ludzi" można potraktować - mówię zupełnie serio - jako swoisty akt odwagi ze strony teatru. Odwagi, bo środowisko teatralne w ogromnej większości poddało się dziś presji grupy reżyserów (część z nich jest zarazem dyrektorami teatrów!), którzy swoją pseudoartystyczną działalnością niszczą sztukę teatru. Nie można wykluczyć, że postawa Romualda Szejdy (jeśli się nie ugnie) spowoduje, iż pod Teatrem Scena Prezentacje zapłoną