EN

2.04.2025, 11:43 Wersja do druku

Rumburak powrócił!!!

„Arabela” Maliny Prześlugi w reż. Piotra Ratajczaka, dyplom Akademii Sztuk Teatralnych, filia we Wrocławiu. Pisze Jacek Mroczek na blogu Teatrvaria.

fot. Rafał Skwarek / mat. teatru

Pamiętacie Go? Demonicznego, podstępnego Czarodzieja Drugiej Klasy? No, Rumburaka! Pamiętacie? Bo ja - tak. Wiem. Jestem stary. Ale jako berbeć bałem się drania z czeskiego serialu. A teraz z radością anonsuję Jego powrót na scenie wrocławskiej filii Akademii Sztuk Teatralnych. I jest to powrót w prawdziwie wielkim stylu. „Arabela”, napisana przez Malinę Prześlugę, w reżyserii Piotra Ratajczaka to spektakl dyplomowy studentek i studentów IV roku Wydziału Lalkarskiego. Premiera była 17 stycznia. A sala pierwszego dnia kwietnia - pełna po brzegi.

Nic dziwnego. Studenci mają spektakl pierwszej klasy. Taki, który w każdym teatrze znalazłby miejsce i bawił Widzów w dowolnym wieku. Lekko napisany, świetnie wyreżyserowany, ze znakomitymi kostiumami i osadzony w prostej ale doskonale się sprawdzającej scenografii. No i oczywiście Oni - Aktorzy!

Historię kradnie Rumburak. Mateusz Guzowski jest… no jest po prostu Rumburakiem idealnym. Stworzył kreację, postać która stanowi o sile wrocławskiej „Arabeli”. Jego ruchy, mimika, sposób mówienia, no i oczywiście genialny kostium - to jest rola konkursowo-festiwalowa. Czarodziej Vigo, czyli Magia w służbie Dobra - w tej roli Magdalena Cygan - także klasa sama w sobie. A pojedynek magów? Ten, który można uznać za pastisz wszystkich walk czarodziejów bajek i fantasy? Są w nim Voldemort z Potterem. Jest Gandalf z Sarumanem. Jest… jest humor i niesamowita magia. Demonicznie uwodzicielska Wiedźma, w której odnalazłem pewne cechy słynnej Morgany, grana przez Olgę Mleczko, bawi i zaskakuje świetnym ruchem scenicznym. Wyczuciem sytuacji i lekkością, z jaką pani Olga ożywia swoją postać. Do tego przezabawna w roli Czerwonego Kapturka (znakomity kostium!!!), życiowo prawdziwa jako Wiera, żona i matka - Vasylyna Martseniuk. Dalej przeuroczy diabeł Janusz Blekota, zagrany przez Jakuba Sendka niczym wyjęty z „Igraszek z Diabłem” Jana Drdy. 

Wreszcie rodzina królewska. Zacznijmy w kolejności dworskiej. Król - a zarazem Petr z ludzkiego świata - Patryk Sztęborowski. - bajkowo uroczy, ludzko romantyczny. Świetnie oddana postać pięknoducha idealisty. Królowa, która zostaje zamieniona w gołębicę - Natalia Dudziak - znakomicie odnajduje się w tańcu, dialogu, jak i  operowaniu lalkami. Jej ptak rzeczywiście frunął między bohaterami „Arabeli”. A sama piękna księżniczka? Przezabawnie ludzka, przezabawnie prawdziwa i przeuroczo bajkowa Katarzyna Gąsior. Do tego dynamicznie disneyowski i wywołujący aplauz widzów książę Villibald, czyli Kajetan Bartosik. Oraz… Pani Dominiko - to mój żart zostawił Pani rolę na koniec - żart, związany z często w spektaklu powtarzającą się sytuacją. Xenia, starsza siostra Arabeli, kilkukrotnie spychana na margines wydarzeń bajkoświata. Piękna, przewrotna, doskonała w swojej postaci Dominika Banaszek.

Chwilka o fabule. To dynamiczna farsa, w której sytuacja zmienia się jak na pędzącej wesoło karuzeli. Rumburak zostaje omyłkowo przywołany do domu Karola Mejera (w tej roli także Kajetan Bartosik), aktora czytającego bajki. Tenże, nie zdając sobie sprawy w co się pakuje prosi czarodzieja o spełnienie życzenia: chciałby celnie strzelać. Rumburak opacznie odczytuje intencje Karola i zamiast na piłkarskie boisko przenosi go do Krainy Baśni, daje strzelbę i… I awantura gotowa. Dość powiedzieć, że wszystko się gmatwa, Czerwony Kapturek - wegetarianka -  musi codziennie zjadać babcię i wilka, krasnale szaleją z dynamitem i wysadzają w powietrze co popadnie i… rany boskie. Co też tam się jeszcze dzieje. Ale to jest tak śmieszne, tak lekkie i tak błyskotliwe, że już po kilku minutach ci co musieli, wyciągnęli kije z czterech liter i dołączyli do tej części widzów, którzy zaśmiewali się w głos od samego początku. Ja śmiałem się od chwili, gdy Rumburak proponował Karolowi strzelanie do krasnoludków w ramach nauki. Sceny, które wywoływały salwy śmiechu można mnożyć. Zaczarowane krasnoludki, gdy ich taniec nie przypada do gustu Xeni. Karol, zamieniony czarami w jamnika. Rumburak i Wiedźma w krainie Kucyków Pony. A nade wszystko świetnie wkomponowany film dokumentujący wyprawę przedstawicieli Krainy Baśni do świata ludzi i przygody w tramwaju. 

Nie można pominąć kostiumów, które stworzyła Marianna Lisiecka-Syska. Oczywiście najlepsze są stroje zaprojektowane dla Rumburaka i Vigo. Ale nie to jest tu najważniejsze. W spektaklu Aktorzy muszą bardzo szybko przeskakiwać z postaci w postać. Kilkoro z nich gra przecież dwie postaci. A czasu na zmiany jest mało. Bardzo mało. Zatem trzeba było stworzyć kostiumy z jednej strony baśniowo królewskie, a z drugiej łatwe do zdejmowania i zakładania. Na dodatek trwałe, bo wiadomo że w pośpiechu łatwo o uszkodzenie materiału. I takie właśnie są. Wielkie brawa tak za kostiumy, jak za scenografię, bo za oba aspekty widowiska odpowiadała właśnie Marianna Lisiecka - Syska.

Tata, ja mogę iść na to jeszcze raz - powiedziała pewna dziewczynka, gdy wychodziliśmy. A ja ich obserwowałem od samego początku. Od wejścia. Przyszli we dwoje. W cudownej komitywie, w jakiej może być tylko prawdziwy Tata i prawdziwa, może dziesięcioletnia, Córeczka. To Oni przynieśli do teatru swoją Krainę Baśni. I nie było dla mnie nic wspanialszego, niż patrzenie, jak Ich Kraina łączy się z tą, którą wykreowali świetni Aktorzy w świetnym spektaklu. Ich radość była, moim zdaniem, najpiękniejsza i najważniejsza. Nawet ponad zasłużoną owację na stojąco, jaka pożegnała wrocławska Arabelę. Doskonale rozumiem tę dziewczynkę. ja też mogę iść na to jeszcze raz!

„Arabela” będzie pokazywana na Festiwalu Sztuk Teatralnych w Łodzi. Będzie też na Festiwalu Bez Granic w Cieszynie. Powinna być wszędzie tam, gdzie są ludzie noszący w sobie choć ułamek Krainy Baśni. A jeśli go nie mają - to „Arabela” im go na pewno w prezencie przyniesie. Wspaniały kawał teatru i wspaniały wieczór pełen radości i śmiechu. 

Źródło:

blog Teatrvaria
Link do źródła

Autor:

Jacek Mroczek

Data publikacji oryginału:

02.04.2025