11.05.2012 Wersja do druku

Rozum potaniał, odwaga zdrożała

Napisaliśmy list, jak na transparentną, obywatelską, demokratyczną praktykę przystało: otwarty. Zmęczony artystycznym uwiądem, z nieskrywaną zazdrością zerkając na twórczy ferment w bielskim Teatrze Polskim, list ten podpisałem, rzecz jasna imieniem i nazwiskiem. Wraz z kilkudziesięcioma innymi osobami - pisze Michał Centkowski w felietonie dla e-teatru.

Spodziewając się różnorakich reakcji, urzekły mnie początkowo najczęściej składane gratulacje. Otóż gratulowano mi przede wszystkim odwagi! Czynili to zaś głównie ci, którzy z powodów etycznie dwuznacznych, zapewniając o swym gorącym poparciu dla wspomnianej inicjatywy, jednocześnie bronili się zaciekle przed publicznym tegoż wsparcia wyrażeniem. Tymi słowy słodkimi, odwagę naszą sławiącymi niesiony , czułem się już co najmniej jak wódz pułku ułanów, szwoleżer z szablą przeciw działom armatnim szarżujący. Gdy jednak myśl ta nęcąca o niezwykłym obywatelskim bohaterstwie, ustąpiła miejsca zdrowszej nieco refleksji, trzymając się metafory kawaleryjskiej, koń ugrzązł w błocie a zardzewiała szabelka odpadła od rękojeści. Pomyślałem sobie, jak to być może, że aktem niemal heroicznym, tak wielu nazywa publiczne wyrażenie troski o artystyczny poziom miejskiego teatru, w średniej wielkości mieście, w europejskim kraju, w wie

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał własny

Materiał własny

Autor:

Michał Centkowski

Data:

11.05.2012

Tematy w toku