28.03.2014 Wersja do druku

Rozpoznawalność mu nie służy

Cenił sobie anonimowość. Dziś, gdy na ulicy do Pawła Królikowskiego podchodzi kilkanaście osób, nie wie, jak z nimi rozmawiać. Pamięta Pan jeszcze tego chłopaka, który marzył, żeby wyruszyć ze Zduńskiej Woli w wielki świat? - Jeszcze go trochę pamiętam. Jaki był? - Taki sam jak ja, ale miał czterdzieści lat mniej. Aktorstwo to był pomysł na to, by uciec z rodzinnej miejscowości? - Wtedy tak. Miałem i mam do dziś dużo szersze zainteresowania. Od czegoś trzeba było zacząć. Rodzice byli nauczycielami, tata uczył matematyki, wychowania fizycznego. Pewnie myśleli o innej przyszłości dla syna? - To często pozostaje jedynie na poziomie marzeń rodziców. Oni zawsze chcą, by ich dziecko ułożyło sobie życie w miarę stabilnie. Wszystko co ponadto, to już jest w rękach każdego z nas, tego, który wybiera swoją życiową drogę. Rodzice dają to, co na tę drogę może być najbardziej potrzebne. Jakie było Pana dzieciństw

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Małomiasteczkowy Królikowski. Rozpoznawalnośc mu nie służy

Źródło:

Materiał nadesłany

Dziennik Polski online/28.03

Autor:

Anna Gronczewska

Data:

28.03.2014