20.10.2011 Wersja do druku

Rozpoznanie tańcem

- Oglądając po raz pierwszy spektakl Piny, płakałem. Jak to możliwe, dlaczego? Bo rozpoznałem w nim siebie. A raczej moje ciało rozpoznało w tym samo siebie. Nigdy nie myślałem, że człowiek może zrozumieć taniec - rozmowa z Wimem Wendersem, reżyserem dokumentu "Pina". Film wszedł na ekrany.

Janusz Wróblewski: - W laudacji wygłoszonej z okazji przyznania Pinie Bausch nagrody Goethego powiedział pan, że artystka stworzyła nową dziedzinę sztuki - teatr tańca. Na czym polegała oryginalność tego teatru i czy po jej śmierci przetrwa? Wim Wenders: - Pina Bausch wywróciła taniec światowy do góry nogami, a raczej postawiła go z powrotem na nogach, tworząc język baletu, którym nie mogli się posługiwać tancerze niebędący jednocześnie aktorami ani aktorzy niebędący jednocześnie tancerzami. Ta sztuka z całą pewnością przetrwa, ponieważ jest bardzo emocjonalna i bardziej zbliżona do ludzi oraz normalnego życia niż taniec klasyczny czy balet. Co dla pana jest w jej sztuce najważniejsze? Jakie emocje ona w panu budzi? - Oglądając po raz pierwszy spektakl Piny, płakałem. Jak to możliwe, dlaczego? Bo rozpoznałem w nim siebie. A raczej moje ciało rozpoznało w tym samo siebie. Nigdy nie myślałem, że człowiek może zrozumieć taniec. To był

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Rozpoznanie tańcem

Źródło:

Materiał nadesłany

Polityka nr 43/19.10

Autor:

Janusz Wróblewski

Data:

20.10.2011

Tematy w toku