17.03.2017 Wersja do druku

Rozmodlony Poznań, czyli klątwa na miasto. Lech Raczak o "Klątwie", "Spisku smoleńskim" i "Golgota Picnic"

Poznań kojarzy się światu - i będzie się nadal kojarzył - dzięki zwierzęcej zajadłości Grzesia i pisowskiej radnej Dudziak z zapałem śledzącej życie seksualne osłów - z animalną, seksualną i polityczną dewiacją - pisze Lech Raczak, reżyser, jeden z założycieli Teatru Ósmego Dnia w Poznaniu.

I. W ubiegłą sobotę, 11 marca, na poznańskim placu Wolności pod hasłem "Dość klątwy nad Poznaniem" spotkał się 20-osobowy tłum, by zaprotestować przeciw udziałowi w Festiwalu Malta chorwackiego reżysera Olivera Firlicia oskarżanego o bluźnierstwo, propagowanie seksu oralnego (który nie prowadzi do natychmiastowego zapłodnienia) i nawoływanie do zabójstwa ukochanego przez Naród Prezesa. Natychmiast przypomniał mi się podobny "tłum" - 13 osób - pod osłoną policjantów protestujący przeciwko mojemu przedstawieniu pt. "Spisek smoleński" [na zdjęciu]. Wówczas, w lutym 2014 roku, przed trzema laty, zlekceważyłem ów protest - spektakl grywamy do dziś. Ale sobotni protest przeciw 'teatralnej profanacji świętości' wpisuje się w Poznaniu w ciąg wydarzeń, w których sacrum walczy z profanum, dewocja ze świeckością. Przypomnijmy sobie. II. 12 września w poznańskim kinie Apollo odprawiono uroczysty seans filmu "Smoleńsk" dla wybranych akt

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Rozmodlony Poznań, czyli klątwa na miasto. Lech Raczak o "Klątwie", "Spisku smoleńskim" i "Golgota Picnic"

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza Poznań online

Autor:

Lech Raczak

Data:

17.03.2017

Tematy w toku

Realizacje repertuarowe