01.02.2019 Wersja do druku

Róża wyklęta

Setna rocznica zamordowana Róży Luksemburg, która przypadła 15 stycznia, minęła w Polsce niemal niepostrzeżenie. W polskiej tradycji teatralnej dobrze zapisał się monodram oparty na listach działaczki socjaldemokracji "Wybieram odwagę" w adaptacji i wykonaniu Haliny Słojewskiej (reż. Wanda Laskowska, Teatr im. Stefana Jaracza w Olsztynie, premiera 24 marca 1966). Warto także przypomnieć niemal niezauważony monodram Jana Stępnia "Róża" - pisze Tomasz Miłkowski w Dzienniku Trybuna.

Gdyby nie wernisaż "Zjawy" Rary Kamińskiej w Galerii Studio w Warszawie, odczyt Filipa Ilkowskiego ("Róża Luksemburg: rewolucjonistka z ideami na dziś") i skromny liczebnie (90 osób) spacer po Warszawie śladami wybitnej działaczki socjaldemokracji rocznica minęłaby u nas bez echa. Inna rzecz w Berlinie - tam na wiecu przy tablicy pamięci Róży Luksemburg zgromadziło się około dziesięciu tysięcy ludzi. Kiedy współtworzyła (1893) Socjaldemokrację Królestwa Polskiego, rewolucyjną partię działającą w zaborze rosyjskim, napisała w pierwszym numerze "Sprawy Robotniczej": "Zdumienie i zgroza wśród panów naszego Kraju. Fabrykant i żandarm, policjant i majster miotają się przerażeni. Bo oto powstał polski robotnik, wstał olbrzym wielogłowy i miljonem dłoni podniósł sztandar do walki!". Widać nie bała się mocnych słów, choć daleka była od pochopnych działań i nieprzemyślanych zrywów, choć zapewne z intencją wsparcia rewolty 1905 pojawiła

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Róża wyklęta

Źródło:

Materiał nadesłany

Dziennik Trybuna nr 23

Autor:

Tomasz Miłkowski

Data:

01.02.2019