06.03.2014 Wersja do druku

Rosyjska fala w teatrze

Rosyjski dramat nigdy nie zniknął z repertuaru warszawskich teatrów, ale przesytu też nie odczuwaliśmy. Ostatnio jednak rosyjska fala wyraźnie przybiera - pisze Tomasz Miłkowski w Stolicy.

Początek temu zjawisku dały spektakle Iwana Wyrypajewa w stolicy, których ubiegłoroczny akord, "Ożenek" [na zdjęciu] Mikołaja Gogola w Teatrze Studio, odbił się szerokim echem. Zresztą Studio było jednym ze współgospodarzy festiwalu teatru rosyjskiego ukazującego mało znaną twarz nowej dramaturgii rosyjskiej. Ten sezon co chwila dostarcza dowodów na to, że dramaturgia naszych sąsiadów budzi coraz większe zainteresowanie, także młodego polskiego pokolenia reżyserów, czego przykładem niechaj będzie adaptacja "Mistrza i Małgorzaty" Michaiła Bułhakowa w reżyserii Magdy Miklasz - koprodukcja Teatru Dramatycznego i Teatru Malabar Hotel z Białegostoku. Po rosyjską klasykę odważnie sięgnęła też "pani od Czechowa", czyli Agnieszka Glińska, która zaproponowała nową inscenizację "Wiśniowego sadu", gorzką, rozhukaną, może nawet nieco komiksową, ale bezwzględną wobec starego świata wartości i ich zdziecinniałych, nieodpowiedzialnych wyznawców

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Rosyjska fala w teatrze

Źródło:

Materiał nadesłany

Stolica nr 3

Autor:

Tomasz Miłkowski

Data:

06.03.2014