12.03.2018 Wersja do druku

Rok 1968. Historia nagonki na Edwarda Linde-Lubaszenkę

Nieostrożne wypowiedzi na tematy żydowskie mogły Edwarda Linde-Lubaszenkę kosztować karierę. Postarali się o to zazdrośni koledzy. Jednak ku zdumieniu SB, która próbowała wykorzystać ich donosy, aktora wzięło w obronę kilka osób z wrocławskiego środowiska artystycznego - pisze Sebastian Ligarski w Rzeczpospolitej.

Edward Linde-Lubaszenko, rocznik 1939, urodzony kilka dni przed wybuchem II wojny światowej, należy do najbardziej rozpoznawalnych polskich aktorów. Swoją karierę rozpoczynał na Śląsku (Opolskim i Dolnym), ale już na jej początku został uwikłany w polityczną sprawę, która mogła mieć dla niego opłakane skutki. Sprawę, dodajmy, związaną z wydarzeniami Marca '68, który dla wielu osób zakończył się rozstaniem z Polską lub złamaniem kariery, a nawet życia. Lubaszenko występował we Wrocławiu w Teatrze Rozmaitości (potem Współczesnym) od 1965 r. Do Wrocławia przyjechał z Opola. Został dostrzeżony przez dyrektora teatru Andrzeja Witkowskiego, który zaufał młodemu aktorowi i obsadzał go w głównych rolach w reżyserowanych przez siebie przedstawieniach. 18 marca 1968 r. Edward Lubaszenko znalazł się na celowniku Służby Bezpieczeństwa. Stało się tak na skutek doniesienia agenta o pseudonimie "293", jednego z uczestników wiecu poparcia d

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Rok 1968. Historia nagonki na Edwarda Linde-Lubaszenkę

Źródło:

Materiał nadesłany

Rzeczpospolita online

Autor:

Sebastian Ligarski

Data:

12.03.2018

Wątki tematyczne