Wchodząc na sobotnią premierę "Jesieni i zimy" w reżyserii Piotra Tomaszuka - jaka odbyła się na nowej scenie "na strychu" wrocławskiego Teatru Współczesnego - widzowie przechodzili przez stylowe, mieszczańskie wnętrze, które później okazało się polem gry. W tym właśnie wnętrzu rozegrał się psychiczny horror w postaci cotygodniowego spotkania matki, ojca i dwóch dorosłych córek. Wszyscy zasiedli przy wspólnym stole, lecz już od samego początku było widać, że nie bardzo zgrana jest to rodzinka. Z pozoru chłodna, wyniosła matka Margareta (Halina Skoczyńska), układny i jakby nieobecny ojciec Henryk (Bogusław Kierc) oraz córki - kobieta sukcesu Ewa (Elżbieta Golińska) i zbuntowana Ann (Małgorzata Rudzka), to nie wróżyło nic dobrego. I rzeczywiście. Kolejne rozmowy ujawniały, jak niewiele ci ludzie mają ze sobą wspólnego oraz ile niedomówień i zadawnionych urazów kryje się w ich stosunkach. Najbardziej prowokująca była Ann, lecz i słowa
Tytuł oryginalny
Rodzinny horror na strychu
Źródło:
Materiał nadesłany
Słowo Polskie nr 220