26.10.2019 Wersja do druku

Reżyserka z Syberii: Poprzez teatr zachowujemy język polski

Na Wileńszczyźnie wystartował IX Międzynarodowy Festiwal Teatralny "Wileńskie Spotkania Sceny Polskiej", organizatorem którego jest Polskie Studio Teatralne w Wilnie pod kierownictwem Lilii Kiejzik. Przedstawienia są grane nie tylko w Wilnie. Wczoraj Studio Teatralne "Ferdydurke" z Tomska wystawiło spektakl "Portret" Sławomira Mrożka. Rozmowa z reżyserką Studia Teatralnego "Ferdydurke", Liubow Siomczyną.

Dlaczego Studio Teatralne "Ferdydurke" zdecydowało się na pokazanie wileńskiej publiczności dość skomplikowanego dramatu Mrożka? - Bardzo cenimy polską dramaturgię z połowy XX wieku. Wcześniej wystawialiśmy Różewicza, Gombrowicza. Tym razem postawiliśmy na Mrożka. Chciałabym podkreślić, że jesteśmy teatrem amatorskim. Nikt z nas nie jest zawodowym aktorem. Rozwijamy się stopniowo. Wcześniej graliśmy wybrane sceny czy akty. W ubiegłym roku przyjechaliśmy ze sztuką Tadeusza Różewicza "Kartoteka" i wystawiliśmy tylko niektóre sceny. Podczas tegorocznej edycji festiwalu "Portret" zaprezentowaliśmy od początku do końca. W Tomsku mieszka zaledwie 2 tys. Polaków. Skąd potrzeba powołania grupy teatralnej? - Wiele osób w Tomsku interesuje się językiem polskim. Należę do tego grona, mimo że nie mam polskich korzeni, w przeciwieństwie do niektórych kolegów z grupy teatralnej. Kiedyś poszłam po prostu na kurs języka polskiego Po co? -

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Reżyserka z Syberii: Poprzez teatr zachowujemy język polski

Źródło:

Materiał własny

kurierwilenski.lt

Autor:

Ewelina Mokrzecka

Data:

26.10.2019

Wątki tematyczne