05.01.2017 Wersja do druku

Recenzja bez przekleństw

"Do dna" w reż. Ewy Kaim, spektakl dyplomowy IV roku Wydziału Aktorskiego, specjalności wokalno-aktorskiej, PWST w Krakowie. Pisze Maciej Stroiński.

Ja podobno BRZYDKO MÓWIĘ. Wiem to pośrednio, ze zdań typu "nie mów tak brzydko". Nie mogę powiedzieć "czemu nikt mi nie powiedział?", bo właśnie powiedział: moja Mama, Joanna Chojka i Pilne: Krystian Lupa powiedział. No a miliony lajków się nie mogą mylić. Więc dobra, żeby nie było: dzisiaj Christmas special (prawosławne Christmas) dla mojego targetu negatywnego, na dosłowne "odwal się". Ani razu nie napiszę "kurwa". Przyszło mi do głowy, żeby jednak oglądać to, co recenzuję. Przynajmniej po fakcie. Z "Do DNA" kolejność była taka: drugie 50%, reca, całość. Czyli obejrzałem od połowy, pochwaliłem, po czym oba pół. To był grudzień, Boska Komedia, ciężko było się rozdwoić, ale wypowiedzieć - zawsze. Po 100% nie zmieniam zdania, że super. Dzieło nic nie traci na tym, że ma też początek. Chodzi chyba o to, że ta reżyserka nic nie musi udowadniać i nie musi robić FAJNE, może robić DOBRE. "Zwykły prosty" spektakl, który BAWI,

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał własny

materiał nadesłany

Autor:

Maciej Stroiński

Data:

05.01.2017

Realizacje repertuarowe