02.11.2006 Wersja do druku

Ramole i młodziaki

Ramola nie obchodzi, jak podszedł Warlikowski do nowej inscenizacji. Z Trelińskim też jest na bakier. Nie ciekawi go Giovanni Grzegorza Jarzyny, odmawia obejrzenia tego spektaklu. Interesuje go jedynie starawa opera Mozarta o zbliżonym tytule, może nawet w nagraniu Herberta von Karajana - pisze Jan Żak w Ruchu Muzycznym.

Tylko kiepscy obserwatorzy twierdzą, że człowiek ma tyle lat, na ile wygląda. Prawda, znajomy osiemdziesięciolatek nie tylko wygląda i porusza się dokładnie tak samo, jak czterdzieści lat temu, ale i myśli, i działa awangardowo. To przypadek szczególny, rarytas gatunkowy. Jednak miarodajnym wyznacznikiem jego - i nie tylko jego - młodości wydaje się nie tyle wygląd, co ciekawość nowego, chłonność zainteresowań, wreszcie stopień krytycyzmu wobec nowości. Młodość "nowości potrząsa kwiatem" z entuzjazmem i zapałem. Oczywiście grupy wiekowej nie należy mylić z gustem i instynktownym przywiązaniem do pewnych wartości, chociaż i one z wiekiem mogą ulegać zmianom. Poza przypadkami wyjątkowymi, zwykłego melomana można na ogół przyporządkować do określonej grupy według kryterium upodobania: do wczesnego Pendereckiego na przykład, względnie do późnego albo też do środkowego. Można także próbować określić wiek inaczej. Kto nie lubi Koncer

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Ramole i młodziaki

Źródło:

Materiał nadesłany

Ruch Muzyczny nr 21/15.10

Autor:

Jan Żak

Data:

02.11.2006

Realizacje repertuarowe