14.11.2018 Wersja do druku

Radosław Paczocha: sprawa tożsamości narodowej jak miłosne wyznanie

- Bycie Polakiem, Anglikiem Czechem czy Rosjaninem to raczej kwestia przynależności kulturowej, często religijnej albo zwyczajnie wewnętrznej deklaracji - mówi dramatopisarz Radosław Paczocha w kontekście premiery spektaklu "Ruscy" w Teatrze Wybrzeże w Gdańsku, w rozmowie z Przemysławem Guldą w Gazecie Wyborczej-Trójmiasto.

Czym jest polskość? Co to znaczy być Polakiem? Czy Polacy są tolerancyjni wobec przybyszy: obcokrajowców, ale też repatriantów? Jakie jest miejsce tych ostatnich w polskim społeczeństwie? Takich kwestii dotykał będzie najnowszy spektakl w Teatrze Wybrzeże: "Ruscy", prapremiera najnowszego dramatu Radosława Paczochy. Przemysław Gulda: Czemu zdecydowałeś się w swoim najnowszym tekście poruszyć problem statusu polskości? Radosław Paczocha: Temat tożsamości narodowej wydaje mi się istotny i ciekawy nie od dziś. Przez długie lata byliśmy społeczeństwem monoetnicznym i monoreligijnym i nadal nim w przeważającej mierze jesteśmy, ale otwartość granic i "obcy u bram" powodują, że tym silniej i precyzyjniej próbujemy dookreślić naszą polskość. Od kilkudziesięciu, jeśli nie setek lat my sami we własnym gronie pałujemy się po głowach zwrotem "prawdziwy Polak" i wzajemnie sobie tej polskości prawdziwej i wydumanej odmawiamy, a kiedy staje przed

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Paczocha: sprawa tożsamości narodowej jak miłosne wyznanie

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza - Trójmiasto online

Autor:

Przemysław Gulda

Data:

14.11.2018

Realizacje repertuarowe