28.09.2005 Wersja do druku

Radość dawania

Przez siedem lat działalności przejechali ponad 150 tys. km. Dali blisko 1200 spektakli dla prawie 130 tys. widzów - dzieci, młodzieży i dorosłych. Nazywają się Pogotowiem Teatralnym, bo często grają w szpitalach, i są na każde zawołanie.

Po korytarzach wymalowanych pastelowymi kolorami spacerują młodzi pacjenci szpitala onkologicznego w Szczecinie. Dzieci, młodzież. Jedni z nadzieją. Inni już nie. Niektórzy z nich mają brutalną świadomość rychłego końca. Opowiadają więc nowo przybyłym, jak za chwilę będą wyglądać. Że po chemii zaczną im wypadać włosy. Że nowotwory nie oszczędzą ufryzowanych na afro, przyciętych na panka. Zapewniają, że jakiś czas później odpadną im rzęsy i brwi. Niektórym po latach odrosną. Innym już nie będą potrzebne. I dzieci, i młodzież opisują sobie okropności bólu. Czasem tak strasznego, że tylko sam Bóg może pomóc. I nie widzą w tym nic okrutnego. Po prostu uprzedzają innych, żeby później nie przeżyli szoku. Z czasem takie radykalne opowieści stają się dla wielu formą samopomocy. Samoobrony. W tę atmosferę strachu, zwątpienia, ale i nadziei wchodzi ze swoimi spektaklami Pogotowie Teatralne [na zdjęciu]. Z "Koziołkiem Matołkiem" c

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Radość dawania

Źródło:

Materiał nadesłany

Ozon nr 22

Autor:

Mateusz Wyrwich

Data:

28.09.2005