W Powszechnym kolejna premiera. Tym razem zobaczymy "Króla Edypa" w reżyserii Bartłomieja Wyszomirskiego. Spektakl oparty jest na nowym przekładzie antycznego dzieła, napisanym przez Marcina Sosnowskiego. Tekst na potrzeby sceny opracował zaś Zbigniew Rybka, dyrektor Teatru Powszechnego im. Kochanowskiego.
Historię "Króla Edypa" z dramatu Sofoklesa zna chyba każdy. Wyrocznia przepowiada mu w dzieciństwie, że w przyszłlości doprowadzi do śmierci swojego ojca Lajosa oraz weźmie ślub z własną matką - Jokastą. Rodzice, chcąc uniknąć strasznego losu, porzucają swojego potomka. Dziecko jednak przeżyje, a proroctwo stanie się faktem. Edyp zabija ojca oraz żeni się ze swoją rodzicielką, stając się zarazem władcą łeb. Niestety, nie jest mu dane być szczęśliwym. Wyszomirski zapowiada, że jego spektakl będzie dynamiczny, energetyczny i bez antycznego patosu. Aktorzy posłużą się współczesnym językiem, dlatego przedstawienie ma być bliższe dramatowi egzystencjalnemu. - Staramy się mówić o cierpieniu i wszystkich jego aspektach, uzmysłowić, czym jest władza, jak można jej użyć i jak można jej ulec. Chcemy pokazać, że może mieć ogromną niszczycielską siłę - tłumaczy reżyser. To, co zobaczymy na scenie, momentami przypominać ma koszmar